Wstrząsająca końcówka

W niedzielę, 11 czerwca Promień Krzywiń rozegrał mecz wyjazdowy z drużyną GKS Włoszakowice. Mecz ten zakończył się zwycięstwem podopiecznych Marka Sowy wynikiem 3:4.

Początek meczu był nerwowy z obu stron. Zarówno goście jak i gospodarze obrali podobny styl gry. Piłka wędrowała z jednego końca boiska na drugi. Jednak po tych kilku nieciekawych minutach to właśnie Promień wziął rozgrywanie piłki na swoje barki. Ponad 30 minut pierwszej połowy to była gra pod dyktando przyjezdnych. Dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce, stworzyliśmy więcej sytuacji. Pierwsza bramka dla Promienia padła w 20. minucie, a strzelcem był Andrzej Nowak. Gospodarze starali się przejąć inicjatywę, ale Promień był w tym elemencie lepszy. GKSowi brakowało organizacji gry, spokoju i przede wszystkim dokładności. Jeszcze przed przerwą, w 41. minucie wynik na 0:2 podwyższył Kamil Rowinski.

Na drugą połowę, nasi zawodnicy wyszli zmotywowani i chętni strzelania kolejnych goli. Nie było trzeba długo czekać na efekty, bo już w 8. minucie drugiej połowy na listę strzelców wpisał się Hubert Mielcarek, a minutę później Hubert Szyszka. Wszystko wskazywało na to, że mecz jest już rozstrzygnięty. Niestety, gospodarze zdecydowali się ruszyć do ataku nie mając nic do stracenia. Pierwszą okazję dostali w 70. minucie, kiedy to po wślizgu w polu karnym sędzia podyktował rzut karny. Jedenastkę wykorzystał Łukasz Konieczny i było 1:4. Gospodarze dostali po tej bramce wiatr w żagle, a w naszym zespole przestał funkcjonować atak pozycyjny, za wszelką cenę chcieliśmy dobić przeciwnika. Źle się to jednak skończyło, bo w 74. minucie na 2:4 strzelił Paweł Kasperski, a 3 minuty później Mateusz Stępień. W kilka minut z dużej przewagi zrobiło się 3:4. Na szczęście Promień wywiózł z Włoszakowic 3 punkty, ale druga połowa to nie był popis gry naszego zespołu. 

Mecz przyjemny dla oka

Ostatniej niedzieli, 04 czerwca Promień Krzywiń podejmował ciężkiego rywala Rydzyniak Rydzyna. O tym, że Rydzyniak to trudny rywal świadczy fakt, że Promień jeszcze nigdy z nimi nie wygrał. Na szczęście w tym meczu nasza drużyna rozgromiła przyjezdnych aż 7:1!

Mecz z Rydzyną był inny niż kilka poprzednich. W końcu było widać dobra grę naszego zespołu. Bardzo mało było błędów w obronie, a i akcje do przodu wyglądały na poukładane. Od pierwszego gwizdka to Promień dominował. Częściej byliśmy przy piłce i pod polem karnym przeciwnika. Goście byli wolniejsi od naszych piłkarzy, mniej waleczni. Być może wpływ na to miały warunki atmosferyczne, który w tym dniu dały się we znaki. Murawa była mokra, miejscami na boisku stała woda. Promieniowi jednak to nie przeszkadzało i mimo trudnych warunków, graliśmy dokładnie, szybko i walecznie. Wynik otworzył w 24. minucie Hubert Szyszka grający na pozycji napastnika. Do przerwy było dużo walki, ale bramek już nie zobaczyliśmy. Więcej było walki w środku pola niż akcji podbramkowych.